Pniówek Pawłowice Śl. - BKS Stal 3:0

TEKST
06 sierpnia 2014 , 19:44
Pniówek Pawłowice Śl. - BKS Stal 3:0

W 3. kolejce III ligi śląsko-opolskiej bialska Stal zagrała w Pawłowicach Śl. z tamtejszym Pniówkiem.

Pniówek - BKS Stal 3:0 (2:0)

Bramki:
1:0 Stramski (17')

2:0 Mazurek (36')

3:0 Halama

Żółte kartki:
Mazurek, Kukla, Stramski - Sornat, Lewandowski


Pniówek: Podolak, Halama, Goik, Kukla, Stramski, Benauer (83. Słaby), Kostecki, Ciuberek, Mazurek (76. Zyzak), Przybyła (89. Mozler), Kucharski (86. Sobczak)


BKS Stal: Kozik, Zdolski, Sornat, Dancik (34. Uzoma), Dzionsko (60 Caputa), Wiśniewski (78. Zelek), Sobala, Wójcik, Habdas, Brychlik, Mieszczak (46. Lewandowski)


W trzeciej kolejce ligowej bielszczanie szukali pierwszego zwycięstwa. Rywalem podopiecznych trenera Rafała Góraka był Pniówek Pawłowice Śląskie, który w mininej kolejce zrobił to, czego bialskiej Stali nie udało się wcześniej, a mianowice pokonał Skrę w Częstochowie. BKS Stal po porażce i remisie liczył na zwycięstwo, ale srogo się zawiódł, bo Pniówek tego dnia był drużyną zdecydowanie lepszą. Już pierwsza akcja meczu mogła zakończyć się bramką dla gospodarzy: strzał Kucharskiego zmierzał do bramki, ale Kozik stanął na wysokości zadania i sparował piłkę na rzut rożny. Odpowiedź bielszczan nastąpiła trzy minuty później: w polu karnym sam na sam z Podolakiem znalazł się Mieszczak, ale jego lob okazał się niecelny. W 9. minucie BKS mógł prowadzić po główce WIśniewskiego, ale po raz kolejny bielskiemu zawodnikowi zabrakło precyzji. W 17. minucie gospodarzy zdobyli pierwszego gola. Piłka dotarła przed pole karne do Stramskiego, który mocnym strzałem pokonał Kozika. Dwie minuty później mogło być 1:1, ale strzał Wiśniewskiego minął bramkę. Gospodarze szli za ciosem i w 24. minucie powinni zdobyć drugiego gola. Piłkę w pole karne dośrodkował Mazurek a Przybyle zabrakło niewiele, by głową skierować ją do bramki. W 36. minucie było już 2:0, a gola strzałem w długi róg zdobył Mazurek. Bielska obrona radziła już sobie wówczas bez Dancika, który z powodu konuzji musiał opuścić boisko.

W drugiej połowie bielszczanie próbowali odrobić straty, ale w ofensywie spisywali się wyjątkowo nieporadnie. Niewiele dała zmiana Mieszczaka na Lewandowskiego, który wrócił do gry po kilkumiesięcznej przerwie spowodowanej kontuzją. BKS grał do przodu, ryzykował, ale najczęściej brakowało dokładności. Pniówek próbował swojego szczęścia z kontrataków i trzeba przyznać, że był bliższy zdobycia gola. Dogodnych okazji bramkowych nie było jednak wiele, przez co widowisko było dużo gorsze niż w pierwszej części meczu. Na domiar złego trener Rafał Górak musiał znów korzystać z wymuszonej zmiany, bo kontuzji doznał Dzionsko. W doliczonym czasie gry po faulu Habdasa sędzia podyktowałrzut karny dla gospodarzy, a skutecznym strzelcem okazał się Halama. Mimo ambitnej gry bielszczanom nie udało się zdobyć nawet bramki honorowej i z kolejnego wyjazdowego spotkania nie przywieźli nawet jednego punktu.

Po trzech kolejkach sytuacja bialskiej Stali nie jest wesoła. Jeden zdobyty punkt, jedna jedyna bramka zdobyta z rzutu karnego i aż 5 goli straconych. W sobotę z LKS Czaniec musi być zdecydowanie lepiej...